Penang – tam nie ma głodomorów ;)

Zanim przyjechaliśmy do Malezji przeczytaliśmy o Penang, że jest to stolica światowego jedzenia, że niektóre potrawy przygotowywane są od pokoleń według tej samej receptury i dzięki temu mogły przez lata zostać udoskonalone do perfekcji, że w mieście jest wiele pięknych kolorowych, murali, że jest największa buddyjska świątynia w Malezji, ale też że jest miastem nudnym i bez wyrazu i że nie warto do niego zaglądać. Postanowiliśmy to sprawdzić, więc Penang znalazł się na naszej trasie.

Pierwsze co chcemy zobaczyć to murale. Wykonane w większości na festiwal w 2012 roku, od tego czasu stały się częścią miasta. Niestety do chwili obecnej wiele z nich jest już zniszczonych, a te nowe nie mają „tego czegoś”. Te z 2012 roku są mieszaniną malarstwa i elementów otoczenia, z którymi są skomponowane, np. rower, huśtawka, czy okienko…
W informacji turystycznej można dostać mapkę z zaznaczonymi na niej muralami. Znacznie to ułatwia szukanie.
Poza tym cała starówka czyli Georgetown w całości jest wpisana na listę UNESCO. Spacer jest więc bardzo przyjemny.


Naszą uwagę po raz kolejny zwracają świątynie. Są tak kolorowe, tak kiczowate, że aż piękne.

I punkt najważniejszy programu: jedzonko 😉
Najważniejsze, to nie zaglądać na zaplecze. Może jedynie, żeby spojrzeć na świeże składniki, ale nie rozglądać się dookoła. Szkoda nerwów 😉

Wieczór spędzamy w towarzystwie właściciela hotelu, w którym mieszkamy, wplątując się w dyskusje na temat religii. Staram się nie wdawać w te rozmowy, bo kimże ja jestem, powinnam przecież być bardziej zakryta, bo kuszę obcych mężczyzn…
Ta rozmowa będzie mi się jeszcze odbijała do końca naszego pobytu w Malezji.

Reklamy

2 thoughts on “Penang – tam nie ma głodomorów ;)”

    1. Byłam zawiedziona Spice Garden, a poza tym podobało mi się. Podobały mi się murale, choć szkoda, że tak szybko niszczeją. I szkoda, że te nowe, które powstają, nie są już takie ciekawe. Podobały mi się te wszystkie kolorowe świątynie, choć z nazwy nie jestem w stanie ich wymienić (oprócz Kek Lok Si), bo po prostu za dużo ich było. W porównaniu ze świątyniami które widzieliśmy w innych miejscach, te były w dobrym stanie. To miasto ma coś w sobie i choć jest podobne do innych, to jednak wyróżnia się. Nie wiem co to jest, chyba jakaś taka spójność, że wszystko do siebie pasuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s