Kuching – żegnamy się z Borneo, choć jeszcze nie z Malezją

Prawdę mówiąc Kuching ma moim zdaniem niewiele do zaoferowania. Zastanawiałam się co ciekawego napisać o tym miejscu i tak naprawdę niewiele wymyśliłam.

  • Kuching jest świetnym miejscem wypadowym. Wokół miasta jest co robić, więc choćby z tego powodu warto tu zajrzeć;
  • Kuching ma uroczy deptak wzdłuż rzeki (Waterfront Promenade), na którym wieczorami, zwłaszcza w weekendy zbiera się dużo osób, by coś zjeść, wypić, czy po prostu posłuchać jakiegoś lokalnego grajka (co dziwne dla nas europejczyków, żaden z barów nie sprzedaje alkoholu, nawet piwa);
  • Wieczorem nad rzeką widać pięknie oświetlony budynek na drugim brzegu;
  • Miasto posiada barwne choć niewielkie dzielnice Chinatown i Little India, choć prawdę mówiąc wszędzie jest obecny taki „chiński” chaos
  • Wzdłuż waterfront jest mnóstwo sklepików z przyprawami i dodatkami do jedzenia; w żadnym innym miejscu nie spotkaliśmy potem takiej ilości i różnorodności;
  • Jest kilka świątyń różnych wyznań, choć najbardziej rzucającymi są te chińskie, zresztą bardzo kolorowe, tak kiczowate, że aż piękne;
  • W przewodniku znaleźliśmy informację o Targu Niedzielnym (Sunday Market, który zaczyna się w sobotę wieczorem), wybraliśmy się (pieszo – daleko!), ale nie zachwyciliśmy się; ot zwykły bazar; nie było warto iść tak daleko;
  • W Kuching można zjeść najlepszą laksę 🙂
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s