Kuba – Półwysep Zapata i El Nicho

Wyjeżdżamy z Havany!
Po kilku dniach w mieście, wyruszamy dalej.
Prawdę mówiąc byłam lekko przerażona tym, co przeczytałam wcześniej na temat kubańskich dróg: że ciasno, ze rowerzyści, że furmanki i ludzie, i że trudno poruszać się w tym tłumie.
Wszystko to prawda, ale tylko czasami 🙂 i nie jest to wcale straszne! 🙂
Pierwsze co nam sprawiło trudność, to wyjazd z miasta (o GPS na Kubie należy zapomnieć, ale chyba już o tym pisałam). Powiedziano nam, że trzeba przejechać tunelem z Maleconu pod twierdza El Morro, a dalej zobaczymy tablicę na Autopista Nacional.
Tunel rzeczywiście jest, natomiast co do znaków, to spierałabym się. Pogubiliśmy się przez chwilę, ale uznaliśmy, że „koniec języka za przewodnika”. I tu też trzeba uważać, bo to przewodnik czasem zgubny.
Nieraz później zdarzało nam się korzystać z tej metody i powiem szczerze, Kubańczycy nie mają pojęcia o drogach! Połowa wskazuje kierunek dobry, a połowa, zły! Chyba wynika to z tego, że niewielu porusza się samochodami, niewielu w ogóle porusza się poza swoje miasteczko, więc nie interesuje ich to, która droga prowadzi na autostradę.

Czy to może już nasza Autostrada? Nie, chyba jeszcze nie.

IMG_6383

 

Gdy w końcu trafiamy na Autopistę, zdziwienie jest jeszcze większe. Autostrada ma 4 pasy (w jedną stronę!) i jest na niej prawie pusto, gdyby nie to, ze czasem chodzą po niej ludzie i jeżdżą furmanki.

…i jest dużo dziur, ale tego już nie udokumentowałam.

Pierwszy nasz cel to Półwysep Zapata z farmą krokodyli, dwiema charakterystycznymi plażami i ogromem terenów rolniczych.
Żeby tam się dostać, trzeba najpierw przejechać przez Australię 😉

IMG_6399

Lekko się gubimy i wtedy poznajemy pana, który „wrobił nas” po raz pierwszy 😉

I tu mała dygresja, mówiono nam nie raz, że trzeba uważać, bo ludzie potrafią nieźle kombinować, że może być tak, że zapytany o drogę Kubańczyk powie, że też jedzie w tym samym kierunku i może nas pokierować, a na miejscu wysiądzie, powie, żeby wrócić w to samo miejsce i jeszcze raz zapytać o drogę;
może być tak, ze podjeżdżając pod kwaterę ktoś podejdzie przedstawi się imieniem, którego szukamy (np Alberto) i powie, ze niestety miejsc już nie ma, ale może załatwić nam inne; albo powie, ze Alberto umarł/wyprowadził się/ wyjechał na wakacje… ale on, jego sąsiad/przyjaciel,… może nam pomoc;
Wszystko to wiedzieliśmy, a mimo to daliśmy się „wrobić”.

Zatrzymał nas mężczyzna, pokazując na migi, ze źle jedziemy. Zatrzymaliśmy samochód, on pyta czy jedziemy na farmę krokodyli? Tak, tam jedziemy. Oj, to zła droga musicie… i tu następuje opis. Pod koniec opisu, mówi, ze jest weterynarzem i pracuje na tej farmie, wiec jeśli go podwieziemy, pokaże nam drogę!
HA!
Dopiero gdy ruszyliśmy, przypomniałam sobie historie o podwożeniu lokalnych ludzi do domów za friko. Podzieliłam się myślami z towarzystwem, ale postanawiamy nie panikować i zobaczyć jak sytuacja się rozwinie. W międzyczasie prowadzimy miłą pogawędkę…
Ku naszemu zdziwieniu podjeżdżamy na parking gdzie, jak wszystko wskazuje, jest farma krokodyli.
Nasz „weterynarz” wprowadza nas do środka i wtedy po raz drugi doznaję olśnienia! Czytałam przecież o tym!
Obok siebie są dwie farmy, profesjonalna i ta dla turystów. Daliśmy się wrobić, choć wiedzieliśmy ze do tej dla turystów nie warto wchodzić. Choć z drugiej strony nie jest źle. Krokodyle są? Są! 😉

Są też ładne widoki, wiec przestajemy się wkurzać na naszego przewodnika-weterynarza 🙂

Po oprowadzeniu nas po farmie, „weterynarz” nas zostawia, bo musi pogadać z szefem (odebrać swoją prowizję?), ale mamy na niego zaczekać, bo może nas zaprowadzić do domu swojej ciotki, gdzie możemy zjeść danie z krokodyla!
Skoro zabrnęliśmy tak daleko, brniemy jeszcze dalej. Jedziemy na danie z krokodyla!
I tu muszę przyznać, jedzenie było smaczne, langusta wyglądała na langustę, pomidory jak pomidory, avocado jak avocado, raki nie wyglądały jak raki, ale smakowały podobnie, natomiast krokodyl wyglądał jak gulasz, a smakował jak świnia.
Do końca życia się nie dowiemy, czy jedliśmy krokodyla czy nie 🙂

Zostawiamy wiec naszego weterynarza i ruszamy dalej na słynną plażę Playa Larga

Playa Larga nas zachwyca, bo pierwszy raz widzimy na Kubie w jednym miejscu biały piasek, palmy i błękitne morze.

W drodze do Playa Girón zatrzymujemy się też na małych, dzikich plażach, bo wszystkie maja „coś” w sobie.

A potem ruszamy w kierunku Cienfuegos, przez tereny rolnicze, na których stopa turysty chyba z rzadka staje.
Och! Co to były za widoki!

IMG_6515

Trafiamy na rolników którzy suszą zboże na jezdni…

I na wioski, gdzie diabeł mówi dobranoc.

Po ciemku dojeżdżamy do Cienfuegos (o tym za chwile), a rano po malej przygodzie z guma (każdą usterkę w ubezpieczonym samochodzie, można za darmo naprawić w lokalnych oddziałach TRANSTUR), wyruszamy zobaczyć wodospad El Nicho.
Co dziwne, w żadnym z przewodników, które mamy, nie ma słowa na ten temat, natomiast i nasz gospodarz i wcześniej w Havanie ktoś polecał nam to miejsce, więc jedziemy!

 

I tu muszę przyznać, ze po pierwsze wszyscy ci, którzy polecali to miejsce mieli rację, a po drugie, zdjęcia z tego miejsca nie są udane. To było jedno z najlepszych miejsc na Kubie a na zdjęciach tego niestety nie widać.

Trasa wiedzie przez gąszcz jak w „Piratach z Karaibów”, mija się jeden wielki wodospad i kilka mniejszych, a także kilka jeziorek, w których można się wykąpać. Rewelacja! A przy tym, jak na takie miejsce, turystów jest naprawdę garstka. A jakie widoki! 🙂

Droga powrotna to znów spotkanie z lokalnymi, wiejskimi klimatami, które bardzo nam się spodobały (o tym tez jeszcze będzie).

Advertisements

9 myśli nt. „Kuba – Półwysep Zapata i El Nicho”

  1. Hej! 🙂

    cudnie pomocny blog, planuję wstępnie trasę po Kubie, inspiruję się m.in. Twoim blogiem 🙂 Jakbym mogla Cie prosić o sprecyzowanie Zapata i El Nicho, gdyż wpisując w google maps Zapata wyskakuje mi przy samej Havanie, natomiast El Nicho przy Trinidadzie, poczulam sie confused 😉

    Z góry dziękuję za odpowiedź,
    pozdrawiam,
    Kamila Sadowska

    1. Dziękuje za miłe słowa 🙂
      Zapata to jest półwysep, przez który trzeba przejechać jadąc do Playa Larga
      Jak spojrzysz na mapę to pomiędzy havaną a cienfuegos mniej więcej w połowie jest takie zielony cypel na południu; to właśnie półwysep zapata
      Albo wpisz w google to „Parque Nacional Cienaga de Zapata”, pamiętam, że z autostrady trzeba było zjechać w miejscowości Australia.
      Natomiast El Nicho jest pomiędzy Cienfuegos a Trynidadem;
      tak jak pisałam, w przewodnikach chyba nie występuje, a przynajmniej ja w polskich wersjach nie miałam; natomiast jak zapytasz lokalnych, to cię pokierują;
      och ciekawa jestem jakie punkty wybrałaś 🙂
      my też jedziemy niedługo drugi raz (tym razem z dziećmi) i jedno wiemy na pewno: koniecznie Vinales!

      1. A jednak trochę pomyliłam! 😦 Nie jedzie się przez półwysep tylko bokiem; tak jak teraz patrzę na mapę to widzę, że my jechaliśmy drogą, która jest oznaczona jako 11 i prowadzi z autopisty do Playa Larga; gdzieś po drodze odbijaliśmy zobaczyć te krokodyle, ale gdzie to dokładnie było to ci nie powiem, bo nas prowadził miejscowy;

  2. Super Edyto, dziękuję Ci bardzo za informacje. Teraz już wszytsko jasne 🙂
    A my wstepnie zamierzamy zatrzymać się w 4 lokacjach : Havana, Vinales, Playa Larga oraz Trinidad. Nie wiem jeszcze jak rozdzielic czas spedzony w danych miejsach – w ktorych na dluzej, w ktorych na krocej. I jest to bardzo wstepny plan, mozliwe modyfikacje o np Półwyspe Zapata 🙂
    A moze Ty bys mogla doradzic w ktorych warto na dluzej, a w ktorych na krocej? Dodam, ze oboje wolimy bardziej aktywnie spedzac czas niz leniuchowac 🙂

    1. Havana, obowiązkowo, ale nie za długo; Havana męczy; no i warto zejść ze ścieżek turystycznych i zobaczyć jak mieszkają ludzie w tych częściach miasta nieodremontowanych;
      Viñales – my tam byliśmy dwie noce: w dzień przyjazdu zwiedzaliśmy doline vuelta abajo niedaleko pinar del rio, gdzie sa plantacje tytoniu; drugiego dnia byliśmy na wycieczce konnej, którą szczerze polecam (nasz nr1 na Kubie); trzeciego dnia pojechaliśmy na przepiękną plażę, o której pisałam przy okazji Viñales i wieczorem powrót do Havany; choć można tam spędzić więcej czasu;
      Playa Larga odwiedziliśmy „po drodze” do Cienfuegos
      Nie zatrzymywaliśmy się na nocleg i szczerze mówiąc nie wiem co tam można by robić; ale może nie doczytałam wszystkiego…
      Trinidad też koniecznie, ale ile czasu to nie wiem; samo miasto obejdziesz w pół dnia 😉 ale jest parę rzeczy które można robić w okolicy: Playa Ancon, mówią, że jedna z ładniejszych plaż Kuby, El Nicho, i coś jeszcze było w przewodnikach, ale teraz nie pamiętam.

      Generalnie polecam ci spisać z internetu namiary na kwatery, ale nie rezerwować wcześniej; nie sądzę, żeby w najbliższym okresie był jakiś szczyt sezonu; więc wszędzie znajdziecie wolne miejsca (mam na myśli casas particulares); my mielismy rezerwację tylko w Havanie, a potem w ciemno, z poleceń lub na żywioł;
      summa summarum havańska kwatera była najgorszą (jakościowo, bo ludzie mili, jak wszędzie) ze wszystkich,choć jest bardzo polecana na forach internetowych 😉

      A i dodam jeszcze że my zamknęliśmy się w 10 dniach

  3. hehe , wlasnie teraz zauwazylam, ze Playa Larga lezy na Półwyspie Zapata 🙂 zatem zostaniemy mysle przy tych 4 lokacjch, jedynie musze zajac sie podzialem ilosci noclegow 🙂

    1. Dziękuję Ci bardzo za wyczerpujące informację! 🙂 Ja natomiast po analizach postanowiłam, że: 3 noce Havana, 2 Vinales, 1 Les Terrazas, 2 Trinidad. Jak myslisz Edyto, dobry plan ? 🙂 Dodam, że nie wypożyczamy autka, skorzystamy z Viazula.

      1. Nie wiem co to Les Terrrazas, a poza tym rozkład OK 🙂 Jedyne co, to mam wątpliwości czy za dużo czasu na przejazdy nie stracicie, przy tak napiętym planie; coś mi dzwoni, że te autobusy dość długo jeżdżą… Wiesz co, zapytam znajomych, którzy podróżowali do Trinidadu viazulem i dam ci znać; widzę twojego maila, więc wyślę ci wiadomość

  4. Wodospad El Nicho jest przepiękny! Gdy tam byliśmy w styczniu 2010 r., było tak zimno, że nikt się nie zdecydował na kąpiel, a nawet lokalni Kubańczycy trzęśli się z zimna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s